PKW się skompromitowała. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.
Niektórzy jednak chcą wzbudzić wątpliwości, co do prawidłowości wyborów. Jakby fakt kompromitacji PKW był jednoznaczny z tym, że w komisjach wyborczych zasiedli jak nie oszuści, to na pewno ułomni. Niektórzy chcą wmówić, że niemożliwym jest, by ktoś oddał głos nieważny, a sama ilość nieważnych głosów jest zatrważająca. Zakładają, że społeczeństwo nie umie głosować, a "książeczka" do głosowania jest zbyt skomplikowana dla wyborcy.
Litości. Proszę.
Jak długo politycy migać się będą od wprowadzenia karty do głosowania dającej możliwość wyborcy wskazania, że żadna partia i żaden kandydat nie jest wart jego głosu, tak długo będą oddawane głosy nieważne, a frekwencja nie przekroczy 50%.
Niestety Polacy mają w nosie demokrację. Ponad połowa społeczeństwa nie idzie na wybory. Większość z lenistwa. Jednak jakaś część błędnie założyła, że jeśli nie chce udzielić poparcia żadnemu z kandydatów, to nie musi w ogóle głosować. Bzdura. Ale, ale. Ale jakaś część z tych, którzy wiedzą, co to obywatelski obowiązek wyszła z domu i pokazała to, czego inni nie chcieli - nie ma na kogo głosować, każdy obiecuje to samo i tak samo nie dotrzymuje obietnic. Teraz dwie strony sceny politycznej tych ludzi traktują jak idiotów, którzy "zabili się" o książeczkę do głosowania. Tak, tak. Bo ludzie są tacy głupi, że myślą, że mają zagłosować na każdą partię, nawet tę, której nie popierają.
Błagam. Litości.
Jestem przekonana, że w komisjach wyborczych miały miejsce różne mniej lub bardziej istotne nieprawidłowości. Jestem przekonana, że do wyjaśnienia tych nieprawidłowości wystarczy obowiązujące prawo. Chciałabym, aby przekonanie o praworządności mieli także politycy, którzy to prawo tworzą. Głoszenie teorii spiskowych i haseł o sfałszowaniu wyborów niczemu dobremu nie służy.
Wstyd mi, że w moim kraju są tacy politycy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz