środa, 6 lipca 2011

Zakaz aborcji? OK.

Pewnie nie jedna osoba zdziwiła się, że w całkiem cywilizowanym kraju przeszedł przez Sejm obywatelski projekt zakazujący aborcji. Zatem zabrońmy. I co dalej?
Żyjemy w państwie, które nieudolnie pomaga samotnym matkom i rodzinom wielodzietnym, a pojęcie "polityki pro rodzinnej" podchodzi pod gorzki żart. Teraz jeszcze to państwo stwierdziło, że całkowity zakaz aborcji jest pomysłem wartym przemyślenia. 
Kobieta ma urodzić dziecko nawet w sytuacji gdy ciąża i poród zagraża jej życiu lub zdrowiu. Czyli obrońcy życia nienarodzonego za nic mają życie już istniejące. Kobieta robi za inkubator, którego drugiego użycia się nie przewiduje.
Kobieta ma urodzić dziecko nawet, gdy poczęte zostało w ramach gwałtu. Jednak nikt nie pomyślał o tym, że już sam gwałt stanowi ogromne obciążenie psychiczne i emocjonalne, które zostanie nasilone, gdy kobieta zmuszona zostanie do urodzenia tak poczętego dziecka. Ustawa nie przewiduje pomocy psychologa, czy też psychiatry w okresie ciąży i po porodzie. Nikt nie pomyślał, że np. tuż po gwałcie kobieta może mieć myśli samobójcze, które zechce zrealizować nawet, gdy "hormonalny zastrzyk ciążowy" jeszcze nie zadziała.
Kobieta ma urodzić dziecko, nawet jeśli badanie wykaże, że jest to dziecko kalekie, obciążone genetycznie, niepełnosprawne umysłowo. Ustawa oczywiście nie przewiduje pomocy dla takiego dziecka. Kobieta oda dziecko, a państwo będzie na nie łożyć dożywotnio.
Kobieta ma urodzić dziecko ze stosunku kazirodczego. Wprawdzie kazirodztwo jest zabronione, związki kazirodcze za zgodą/wolą obu stron są potępiane to jednak dziecko, które być może będzie obciążone genetycznie różnymi chorobami wynikającymi z krzyżowania tych samych genów jest OK.
Przyjmijmy jednak, że dziecko urodzi się całe i zdrowe. Kobieta może oddać je do adopcji - choć nie wiadomo, może powstanie obywatelski projekt ustawy zmuszający kobietę do wychowania dziecka? Przecież domy dziecka puste nie stoją, nie każde dziecko znajdzie nową rodzinę. Po ukończeniu 18 roku życia dostanie mieszkanie i radź sobie sam. Nie będzie rodziców, którzy wspomogą w ciężkich chwilach, nie zaproszą na niedzielny obiad, nie zajmą się wnukiem, gdy zajdzie potrzeba. Dzieci z domów dziecka nie tylko mają nieudane dzieciństwo, ale przede wszystkim bardzo trudny start w dorosłe i samodzielne życie. Możliwe, że dzieckiem, którym nie interesuje się adopcyjna mama i tata zainteresuje się adopcyjna para homoseksualna, ale jak wyglądałaby adopcja to chyba tłumaczyć nie muszę.

Zatem nie rozumiem tego, czym kierują się obywatele wysuwający taki, a nie inny projekt ustawy. Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego posłanki, które powinny jak nikt inny rozumieć sprzeciw kobiet, które ten projekt uprzedmiotowia głosowały za nim. 
Podziemie aborcyjne ma się całkiem dobrze. Zabieg można wykonać za 2-3 tysiące zł. Ile takich zabiegów rocznie jest wykonywanych? W jakich warunkach? Już teraz kobiety płacą wysoką cenę za usuniecie niechcianej ciąży. Nie tylko finansową. Często cenę zdrowia i życia. Czy pomysłodawcom projektu chodzi o to, by podziemie to miało się jeszcze lepiej? Czy w parze z takim projektem nie powinna iść edukacja seksualna i swobodny dostęp do antykoncepcji? Podstawowym pytaniem jednak jest: co jest złego w obecnej ustawie, będącej niejako kompromisem, którego osiągnięcie zajęło rządowi dobrych kilka lat?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz