Grzegorz Napieralski w odpowiedzi na pytanie o Bartosza Arłukowicza, a dokładnie wysokie poparcie powiedział "na szczęście w Polsce nie ma wyborów jednomandatowych, wyborcy głosują na partie". Właśnie. I tu jest pies pogrzebany.
W internecie trwa akcja promująca świadome głosowanie. Namawiani jesteśmy do wyboru konkretnego kandydata i oddania głosu na niego, a nie "ślepo na jedynki". Tylko co z tego naszego świadomego wyboru, gdy de facto głos oddany na kandydata ze środka lub końca listy oznacza głos tylko i wyłącznie na partię. Każdy ten świadomie oddany głos, skutkuje promocją "jedynki". Oczywiście nie wyklucza się sytuacji, gdy do sejmu wejdzie osoba spoza pierwszej piątki, czy dziesiątki. Co za tym idzie, świadome wybory są jak najbardziej konieczne - jednakże w połączeniu właśnie z nie oddawaniem głosu na jedynki.
Przekonanie "jedynek", że wystarczy ich nazwisko i sama pozycja na liście wystarczy, by zostać posłem powinno zostać brutalnie zweryfikowane w trakcie nadchodzących wyborów. Nie może być tak, że głosując na pana/panią X z partii Y, oddajemy głos na "jedynkę" w danym okręgu. Mam nadzieję, że to się w końcu zmieni i nie mogę się doczekać miny "zatwardziałych" polityków, którzy Sejm będą mogli oglądać z daleka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz