Jesteś młodą kobietą. Skończyłaś studnia, wkraczasz na rynek pracy. Planujesz swoja karierę, swój rozwój osobisty. Wracasz późno do domu. W parku, na ostatniej prostej zatrzymuje Cię mężczyzna. Masz ogień? Nie masz, chcesz go wyminąć, ale zachodzi Ci drogę. Raz, drugi, trzeci. Zaczynasz się bać, szukasz wzrokiem innych osób. Jest późno, nikt nawet z psem nie wyszedł. On zasłania Ci usta dłonią i zaczyna ciągnąć w krzaki. Boisz się, próbujesz krzyczeć. Bronisz się jak możesz, gryziesz, drapiesz. W końcu dostajesz silny cios w skroń i już przestajesz się bronić. On robi z Tobą co chce. Gdy odzyskujesz przytomność zbierasz swoje rzeczy i idziesz na policję. Składasz zeznanie. Zostałaś zgwałcona. Sprawa toczy się swoim życiem, Ty swoim. Uciekasz do pracy, starasz się żyć normalnie. Po kilku tygodniach okazuje się, że sprawca został złapany, to dobry chłopak z dobrej rodziny, dostał 2 lata. Ty dostałaś dożywocie. Jesteś w ciąży. Musisz urodzić.
Jesteś samotną matką dwójki dzieci, spełniasz się zawodowo. Twój były mąż płaci alimenty na jedno dziecko. Masz kredyt do spłacenia. Drugie dziecko dopiero skończyło studia i szuka pracy. Jest dwa kroki przed życiem na własny rachunek. Nie przelewa się, jeszcze starcza na rachunki. Jednego dnia dowiadujesz się, że ten 1% kobiet, które pomimo stosowania antykoncepcji zachodzą w ciążę naprawdę istnieje. Nie stać Cię na kolejne dziecko, nie chciałaś, nie planowałaś. Przecież po coś stosowałaś tę antykoncepcję. On nigdy nie chciał się wiązać, ale zapomniał powiedzieć. Nie chce ani tego dziecka, ani Ciebie. Musisz urodzić.
Jesteś nastolatką. Masz 13 lat, choć wyglądasz na więcej. On był przystojny, taki dojrzały. Student medycyny. Miał bogatych rodziców, więc mógł kupować Ci drogie prezenty. Wszystkie koleżanki Ci zazdrościły takiego chłopaka. Ciąży już Ci nie zazdroszczą. Musisz urodzić.
Jesteś zwyczajną kobietą. Choć niektórzy uważają inaczej, bo nie pociągają Cię mężczyźni. Razem ze swoją partnerką planujecie kiedyś mieć dzieci, ale nie teraz. Teraz układacie sobie życie i mierzycie się z problemem braku akceptacji i dyskryminacji. Wracasz z warsztatów. Jest środek dnia. Podchodzi do Ciebie sąsiad z prośbą o pomoc. Pewnie, że pomożesz. Od czego w końcu są sąsiedzi? Idziesz z nim do mieszkania. On zamyka drzwi za Wami. Proponuje herbatę. Odmawiasz. Pytasz, jak masz pomóc. On łapie Cię mocno za ramiona. Obezwładnia. Gwałci i krzyczy, że jeszcze zrobi z Ciebie prawdziwą kobietę. Że szlajasz się z blondyną, bo faceta nigdy nie miałaś! On Ci pokaże jak jest dobrze z mężczyzną. Dostaje 3 lata. Ty jesteś w ciąży. Musisz urodzić.
Jesteś już dojrzałą kobietą. Przyjaciółka przechodzi klimakterium. Masz nadzieję, że na swoje jeszcze trochę poczekasz. Dzieci już masz dorosłe. Czekasz na wnuki, choć się do tego nie przyznajesz. Spotykasz się z przyjaciółkami dość regularnie. Po powrocie z jednego spotkania zostajesz zaatakowana. Nie widzisz napastników, jest ich kilku. Jeden knebluje Ci usta, dwóch trzyma ręce, dwóch nogi. Gwałcą Cię godzinami. Gdy już Cię puszczają spędzasz dwa tygodnie w szpitalu dochodząc do siebie. Okazuje się, że jesteś w ciąży. Ciąża zagraża Twojemu zdrowiu. Musisz urodzić.
Masz 11 lat. Jeszcze nie dostałaś miesiączki. Na szkolnym korytarzu zaczepia Cię kolega ze starszej klasy. Ten, który zawsze tak bardzo Ci się podobał. Zaprasza na lody. Jesteś w siódmym niebie. Spotykacie się regularnie. On nazywa Cię swoją dziewczyną, Ty świata poza nim nie widzisz. Po pół roku pyta, czy go kochasz. No przecież. Tak! Masz mu to udowodnić. Wiesz co to seks? Coś tam wiesz. Że pierwszy raz boli i nie zachodzi się w ciążę. Nie bolało. Ale w ciążę zaszłaś. Mamusia pomoże wychować. Wychowa jak własne, będzie tylko 4 lata starsze od Twojego młodszego brata. Musisz urodzić.
Jesteś żoną, jesteś matką. Jesteś zgwałconą kobietą, która chce urodzić. Po badaniu prenatalnym dowiadujesz się, że ciąża nie przebiega prawidłowo. Coś jest nie tak z płodem. Nie urodzisz żywego dziecka. Być może nawet Ty z tego nie wyjdziesz żywa. Chcesz terminować ciążę. Nie możesz. Musisz urodzić.
Jesteś wdowcem, jesteś ojcem. Twoja żona została zgwałcona, a wynikiem gwałtu była ciąża. Żona chciała urodzić, ale okazało się, że płód ma wady, a ciąża grozi życiu Twojej żony. Dziecko urodziło się martwe. Żona zmarła przy porodzie. Zostałeś sam z dwójką małych dzieci. Musiała urodzić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz