wtorek, 10 sierpnia 2010

Zbrodnia.

Co raz częściej jestem świadkiem 'zbrodni werbalnej' dokonywanej raz po raz przez polityków tak PO jak i PiS. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że im bardziej się tłuką na górze, tym bardziej skaczą sobie do oczu ci siedzący na dole. Zastanawiające jest to, z jaką łatwością przychodzi nam oskarżać innych, tym bardziej, gdy ci inni są zwolennikami przeciwnej opcji politycznej.
I tak patrzę jak biją się politycy i jak rzucają obelgi pod swoim adresem ich zwolennicy. Do czego to prowadzi? Mam nadzieję, że do sytuacji, w której trzeci korzysta.
Dziś przebrnęłam przez klika dyskusji, z czego dwie nie miały w ogóle podtekstu politycznego. A jednak i tak dyskusja sprowadziła się do wyliczania wad tych, którzy wolą PO i odwrotnie. To się chore zaczyna robić! Nic nie jest albo czarne, albo białe. Ci, którzy bezkrytycznie podchodzą do poczynań jednej albo drugiej opcji nie są ich zwolennikami, a fanatykami.
Zatem zapytam. Co złego zwolennik PO widzi w zwolenniku PiS? Czy inny znaczy groszy? Czy należy szykanować Pierwszą Damę tylko dlatego, że ma nadwagę? Czy ta sama osoba, która widzi w niej wieloryba wyśmiewała śp. Marię Kaczyńską? Czy każdy kto popiera PO musi popierać Palikota? Czy każdy kto popiera Kaczyńskiego musi zgadzać się ze wszystkim co on mówi?
My, Polacy mamy tendencję do zakładania klapek na oczy i chodzenia za tłumem - to prostsze niż wyciąganie własnych wniosków, dyskutowanie i nie obrzucanie błotem wyznawców innych poglądów, niekoniecznie politycznych. Tolerancja nas boli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz