Mówi się o cudzie narodzin. A ja się zastanawiam, gdzie ten cud. Może cudem jest poczęcie, szczególnie dla tych rodziców, którzy muszą walczyć o potomstwo. Dla mnie, a sądzę, że wiem coś o tym chociażby ze względu na dwójkę dzieci, narodziny to nie cud a droga przez mękę. Nie mówię, że nie warto cierpieć, mówię, że można inaczej. Jednak znajdzie się grono kobiet, które usłyszały magiczne "pani się uspokoi, kobiety od wieków rodziły w bólach". Jasne, przez wieki też siedziały przy świecach, nie miały prawa głosu a całe ich życie sprowadzało się do usługiwania swoim mężczyznom.
Sądzę, że nie tyle jako kobiety, co jako człowiek powinnyśmy mieć prawo do decydowania o swoim losie. Kobieta, człowiek jakby nie patrzeć, powinna mieć prawo do decydowania o tym czy chce urodzić dziecko, powinna mieć też prawo do urodzenia własnego dziecka, nawet jeśli nie może zajść w ciążę. Dla mnie zarówno kwestia aborcji jak i in vitro jest kwestią swobód obywatelskich kobiet. Nie rozumiem dlaczego Kościół miesza się w te sprawy. Oczywiście księża mają prawo do zajęcia stosownego stanowiska, jednak powinni też pokładać więcej wiary w swoich 'owieczkach'. Przecież to, że ktoś jest za aborcją czy in vitro, nie znaczy, że mając do tego prawo, czy też zwykłą sposobność od razu podda się takiemu zabiegowi. zawsze pozostaje kwestia moralności i sumienia. Jednak nie powinno się tego narzucać - każdy ma swoje sumienie, swój kodeks moralny.
Nie oszukujmy się. To, że coś jest zabronione nie znaczy, że nie możemy tego mieć - zwyczajnie będzie to droższe i jednocześnie, z racji karalności takiego czynu, bardziej niebezpieczne. Niestety niebezpieczne dla zdrowia i życia kobiety. Ale przecież o tym się nie mówi. Mówimy o zarodku i to ten zarodek jest ważniejszy od już żyjącej osoby. Zatem mamy sytuację, w której kobieta jest spychana na margines, natomiast chronione jest coś, z czego może narodzić się człowiek - może, ale niekoniecznie.
Chciałabym aby ci, którzy poruszają kwestie moralności pomyśleli także o tym, czy moralnym jest narzucanie kobiecie obowiązków, bez pytania czy im podoła, narzucanie sytuacji, której nie umie sprostać. Oczywiście, zamiast usuwać ciążę można urodzić i oddać dziecko do adopcji. Tylko to raczej ma się nijak do problemu przepełnień domów dziecka oraz problemów związanych z wychowywaniem niechcianych dzieci, ich startem w dorosłość. Oczywiście zamiast in vitro można zaadoptować dziecko, jednak czy będzie ono tak kochane jak własne? Czy każdy rodzic umie pokochać nie swoje dziecko?
Jednym słowem zamiast iść z duchem czasu wywołujemy duchy przeszłości, na przekór logice i rozsądkowi cofamy się w czasy średniowiecza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz