Zastanawiam się nad tym, co się stało z naszą lewicą. A zastanawiając się nad tym wracam do swojego przekonania sprzed lat. że lewica jest tożsama z szeroko rozumianą tolerancją, walką o prawa człowieka, a przede wszystkim o prawo do decydowania o samym sobie. Patrząc jednak na to co się dzieje na lewej stronie polskiej sceny politycznej nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to jakaś farsa.
Młodzi politycy lewicy oceniają poczynania rządu i prawicowej opozycji. Słusznie, ktoś musi to robić. Jednak trąci to hipokryzją w sytuacjach, gdy wyrzucane są te błędy rządzących, które wcześniej popełniała rządząca lewica.
Napieralski wnosi o likwidację funduszu kościelnego, ale zapomina, że to dzięki konkordatowi podpisanemu za rządów lewicy Kościół Katolicki miesza się w sprawy świeckiego poniekąd państwa.
Olejniczak natomiast w dziwnym geście kończenia żałoby po katastrofie 10.04.10, a co za tym idzie wykorzystywania tej katastrofy w grach politycznych sam dokładnie nią sobie pogrywa.
Kalisz, najbardziej popularny ze starej lewicy bawi się w kręcenie tandetnego szoł z Palikotem (który notabene bawi się w tworzenie alternatywnej lewicy - sądząc po jego zamiarach).
Zatem co stało się z lewicą? Gdzie są ci, którzy chcą legalizacji in vitro, aborcji, związków homoseksualnych, równouprawnienia, rozłamu państwa od kościoła?
Są? To ciekawe, że choć wielu wyborców chce tego samego co oni, to jednak głosują na kogoś zupełnie innego. Brak zaufania czy niechęć do dawania kolejnej szansy? A szkoda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz