wtorek, 14 grudnia 2010

Kilka kwestii prawnych.

Dostęp do zawodu prawnika, prokuratora i sędziego jest bardzo utrudniony. Sędziowie, prokuratorzy, może już niedługo prawnicy, protestują, bo ich pensja w wysokości średnio ok. 9 tys. zł to stanowczo za niskie wynagrodzenie. Za większość procesów w Polsce płacą podatnicy (za rozpatrzenie wniosku do sądu cywilnego trzeba zapłacić min. 100zł, skarga na komornika - 100zł, roszczenia majątkowe min. 100zł max % od wnioskowanej kwoty), bo społeczeństwo biedne, to sąd zwalnia z opłat i leci rozprawa na koszt państwa (Wasz, szanowni Państwo). 
Jak idzie o wiadro sąsiada to sprawa jest rozpatrywana szybko, jak chodzi kwestie ważne to już wolniej. I ja rozumiem, że akta to tomy, że trzeba przesłuchać dziesiątki świadków. Ale serio. 
Czy nie można zwyczajnie ułatwić dostępu do zawodu, nie ośmieszać się wymaganiami ok. 15 tys. wynagrodzenia za wydłużanie rozpraw? Przecież kiepskich sędziów, prokuratorów czy też prawników zweryfikujemy my, społeczeństwo, które będzie miało z nimi do czynienia. Osobiście moja sprawa w sądzie ciągnie się już trzeci rok, a chodzi tylko o sposób rozwiązania umowy z operatorem telefonii stacjonarnej i na dodatek, przez dwa lata prowadzone było postępowanie przed sądem grodzkim i cywilnym.
Zatem w czym rzecz? Kto tak naprawdę zarabia na tym, że sprawy ciągną się latami? Czy nie prościej i taniej jest zatrudnić więcej sędziów, prokuratorów i prawników, którzy będą mieli mniej na głowie, a co za tym idzie szybciej i za mniejsze pieniądze będą rozstrzygać w naszej sprawie? Widać nie. 
Żeby być prawnikiem trzeba mieć na to grube pieniądze, zatem nic dziwnego, że gdy już się nim zostanie to doi się klientów jak najmocniej, by jak najszybciej zwróciła się inwestycja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz