Dziś decyzją dziwnej prawicowej koalicji został odrzucony projekt liberalizacji i przyjęty zaostrzający ustawę aborcyjną. Mam tak wiele do powiedzenia, a jednocześnie jestem taka wściekła, że sama już nie wiem co można powiedzieć, by nikomu nie nawrzucać od najgorszych.
Okazuje się, że blastocysta jest ważniejsza, niż kobieta. Politycy dzisiejszym głosowaniem pokazali, że kobieta nie ma prawa do decydowania o swoim życiu i zdrowiu. A przecież to nie posłowie będą wychowywać te niechciane dzieci. Nie oni będą wsparciem dla kobiety w ciąży - złotówki też do tego nie dołożą.
Ja chyba nie do końca rozumiem, co się stało. Aborcja będzie tak samo dostępna, jak i jest teraz. Wychodzenie z założenia, że jeśli coś jest nielegalne, to znaczy, że nie istnieje jest tak samo mądre, jak wiara w krasnoludki.
Popadam w konsternację... i jestem ciekawa, czy posłanki chętnie będą nosiły np. martwą ciążę, do której tak teraz chcą zmusić inne kobiety.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz