wtorek, 25 czerwca 2013

Ateista, czyli kto?

Sporo czasu zajęło mi bez wstydu mówić o sobie - feministka. Co raz częściej łapię się na tym, że zaczynam się wstydzić swojego ateizmu. I nie chodzi tu wcale o to, że jest to coś złego, czy też czuję się przez to gorsza. Chodzi o to, że nie chcę być wsadzana do jednego worka z tymi, którzy nie mają szacunku do drugiego człowieka.
Przyglądam się od dłuższego czasu aktywności ateistów w sieci. Znaczna część z nich to osoby antyklerykalne. I tu też nie byłoby w tym nic wielkiego, gdyby nie fakt, że ich ataki przypominają działania paranoików. Jestem jak najbardziej za tym, by państwo pozostało świeckie, równe dla wszystkich bez względu na wyznanie czy też jego brak. Państwo, którego prawo nie nawiązuje do żadnej wiary. Wszak każdy człowiek ma swoje sumienie, a wierzący dodatkowy kodeks moralny w postaci świętej księgi.
Nie widzę powodów dla których ateista miałby nie szanować wiary drugiego człowieka. Tym bardziej, jeśli sam oczekuje, że jego brak wiary będzie szanowany przez innych, wierzących.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz