wtorek, 23 lipca 2013

Kogo kocha Jezus a kto kocha Jezusa?

Niejaka "Isia" rozebrała się do sesji fotograficznej dla mało znanego w Polsce magazynu sportowego (znałabyś/znałbyś tytuł, gdyby nie "Isia"?). Przecież mówiła, że kocha Jezusa i się go nie wstydzi, a teraz pokazuje się nago z profilu. Cała Polska, w tym liczna grupa ateistów rozpoczęła rozważania nad tym, czy Jezus nadal kocha "Isię" i czy aby jej miłość w ogóle była prawdziwa i czy ma prawo kochać Jezusa nadal.
Jeszcze skandal z kochającą (nawet nago) nie ucichł, jak wyszło na jaw, że ksiądz szkodzi Kościołowi wyznając, że biskup pytał go o obrzezanie. Rozpoczęła się medialna burza z rzekomo obrzezanym księdzem (czy tylko ja widzę podobieństwo do młodego Karola co został JPII?) w roli głównej i kurią biskupią w tle. Czy chodziło o prawdę, poszanowanie godności człowieka, czy uczestniczenie "działającego-na-szkodę-kościoła" w obchodach rocznicy w Jedwabnem? Ostatecznie twarz Kościoła pozostała nie zmieniona - kuria biskupia zawsze ma rację.
Jeszcze pobrzmiewały echa bohatera z Jasiennicy i "Isi" kochającej Jezusa nago, jak wyciągnięto rozbierane zdjęcia Pazury - nie Cezarego. Wyciąga je prawicowa i katolicka Fronda, która podziałem na radykalnych katolików, ortodoksyjnych katolików i katolików (pewnie stroniących od wtrącania się w życie innych bez względu na wiarę) odcina się od dwóch pierwszych rzucających kamieniami w "Isię" i innych nago, którzy nie stronią od Jezusa, a nawet się nim chwalą (katolik zwyczajny nie rzuca kamieniami). 
W tym wszystkim pomiędzy jest jeszcze niejaki Franciszek brzydzący się złotem. Sam Franciszek słusznie (tako rzecze Biblia) stroni od bogacenia się kosztem wiernych. Jednak, gdy przemówi Franciszek lokalny, nasz polski, który posiada nie tylko drogie samochody, ale i własną rozgłośnię radiową, stadko wyznawców i miejsce na multipleksie okaże się, że to właśnie drogie trzeba mieć - tanie mięso psy jedzą (a i to nie wszystkie).
Na koniec semel catholicus, semper catholicus. Pozostaje pozwać rodziców za to, że do chrztu podali nie pytając o zgodę chrzczonego. I Sejm RP za to, że choć nie było kwalifikowanej większości głosów przyjął umowę międzynarodową ograniczającą konstytucyjne prawa obywatela. I jeszcze prezydenta z chorobą filipińską, że taką umowę podpisał. 
Większość z nas w tej szopce występuje, czy tego chce, czy nie. Część z nas z tej szopki wystąpiła w przekonaniu o skuteczności występu. Część czeka na radykalne działania - wypowiedzenie Konkordatu, opodatkowanie wiernych. Są też tacy, którzy zwyczajnie wierzą - że to Konstytucja gwarantuje im prawo, do posiadania własnego sumienia nie związanego z żadnym Bogiem.
Katolikom natomiast - bez względu na siłę fanatyzmu - proponuję, by co boskie (osąd życia drugiego człowieka) zostawili Bogu, co ludzkie (skupienie na własnym sumieniu) sobie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz